Dojazd


Ponieważ Polskę od Nowej Zelandii dzieli odległość bez mała 20,000 kilometrów a nadto Nowa Zelandia znajduje się na wyspach to jedyny sensowny środek transportu to samolot. Można sobie wyobrazić oczywiście płynięcie tam statkiem ale zabrałoby to dobrych kilka tygodni (jeśli nie miesięcy) w każdą stronę i kosztowało majątek.

Nie ma żadnych bezpośrednich linii łączących Nową Zelandię z Europą więc lecąc tam musimy liczyć się prawdopodobnie z co najmniej dwiema przesiadkami: jedną gdzieś w Zachodniej Europie a drugą - w zależności od obranej trasy - albo w USA albo w jakiejś dalekowschodniej metropolii (Singapur, Hongkong, Tokio, Seul etc.). Można też trasę dodatkowo udziwnić lecąc na przykład przez Australię, Hawaje lub Amerykę Południową (np. Santiago - Wyspę Wielkanocną - Tahiti) ale wówczas ciężko o atrakcyjną cenowo ofertę.

Jakkolwiek nie będziemy lecieć - do Nowej Zelandii dolecimy najprawdopodobniej do Auckland - największego miasta kraju (aczkolwiek nie stolicy) zlokalizowanego w północno zachodniej części Wyspy Północnej.

W tym miejscu warto zauważyć, że każda z obu najczęściej wybieranych tras (Azja/USA) zajmuje podobny czas czyli (w zależności od czasu trwania przesiadek) około 30 godzin. Warto jest zatem zaplanować sobie dzień czy dwa przerwy i po drodze zwiedzić miasto, w którym mamy przesiadkę. Dzięki temu może nie tyle unikniemy, co złagodzimy objawy potężnego jetlaga (12 godzin!!!) oraz nie umordujemy się aż tak potwornie.

Lotnisko w PapeeteTrasa przez Azję ma tę zaletę, że nie potrzebujemy żadnych dodatkowych wiz. Trasa przez USA tej zalety wprawdzie nie ma (wiza USA jest niezbędna nawet w przypadku tranzytu) ale za to lecąc z USA możemy sobie zrobić za niewielką dopłatą kilkudniowe postoje na wyspach południowego Pacyfiku. Oprócz bezpośrednich połączeń z Los Angeles do Auckland Air New Zealand oferuje także kilka lotów (NZ53, NZ55, NZ57) z międzylądowaniami na następujących lotniskach: PPT Papeete Faaa (Tahiti - Polinezja Francuska), RAR Rarotonga (Wyspy Cooka), NAN Nadi (Fidżi), APU Apia (Samoa) oraz TBW Nuku Alofa (Tonga). Za każdy stopover dopłaca się 75 USD. Międzylądowania są inne w zależności od dnia tygodnia. Jak się dobrze pokombinuje To można przy okazji zwiedzić sobie kilka wysp. Tabelka z podsumowaniem tych międzylądowań znajduje się na stronie http://www.premiergateway.com/kiwi/nzInfo.htm

Można wreszcie polecieć w jedną stronę przez USA a w powrotną przez Azję lub odwrotnie, taki bilet oferuje Air New Zealand w codesharingu z Lufthansą i był on nawet tańszy niż w obie strony tą samą trasą.

Szczegółowych informacje na temat cen i tras udziela ich przedstawiciel w Polsce a mianowicie biuro Air System Poland, które swoją stronę www ma pod adresem http://www.airsystem.com.pl

Nasza trasaMy korzystaliśmy właśnie z usług tego biura i za przelot na trasie Warszawa - Monachium - Los Angeles - Papeete - Rarotonga - Auckland - Singapur - Frankfurt - Warszawa zapłaciliśmy 1440 dolarów. Cena obejmowała wszystkie opłaty lotniskowe oraz stopovery w LA, Singapurze (bezpłatne) i na Rarotonga (75 USD).

Warto tu zrobić małą acz praktyczną dygresję dotyczącą podróżowania dookoła świata. Decydując się na przelot w kierunku na zachód wraz z każdym odcinkiem 'zyskujemy' kilka godzin czyli niektóre dni są dla nas dłuższe. W końcu dolatujemy do linii zmiany daty i tam naraz tracimy całą dobę (jak na Rarotonga jest np poniedziałek 10 rano to na Nowej Zelandii jest wtorek 8 rano - startując z Rarotonga w poniedziałek o 10 rano samolotem lądujemy po dwóch godzinach w Auckland ale tam jest już wtorek 10 rano). Lecąc 'na wschód' dni zawierające przeloty międzykontynentalne są wprawdzie o kilka godzin krótsze ale za to po przekroczeniu linii zmiany daty otrzymujemy 'premię' w postaci dodatkowego dnia (w powyższym przykładzie - startujemy o 8 rano we wtorek z Auckland i lecimy 2 godziny na Rarotonga, tam dolatujemy o 12 w południe ale dopiero w poniedziałek). Osobiście jednak preferuję (i polecam) loty 'na zachód' - jetlag 'zachodni' (bardzo rano się budzimy i bardzo wcześnie chce nam się spać) jest o wiele praktyczniejszy na wycieczkach niż 'wschodni' (nie możemy się dobudzić nawet w południe a potem wieczorem wcale nie chce się spać).

Można też poszperać po aktualnych promocjach innych linii lotniczych, najlepiej znaleźć rozgarniętego agenta i poprosić go o znalezienie czegoś sensownego. Tak czy inaczej wątpliwe, aby udał się cokolwiek znaleźć z Warszawy za mniej niż 1000 USD. Warto też wiedzieć, że ceny zmieniają się w zależności od warunków na jakich bilet może być zwrócony lub przebookowany (im bardziej drakońskie reguły tym tańszy), od pory roku, długości pobytu etc. Warto więc poświęcić trochę czasu na przebrnięcie przez ten gąszcz bo czasem możemy zaoszczędzić kilkaset złotych zupełnie nie pogarszając sobie warunków podróży. Jeśli ktoś ma jakieś wskazówki które mógłbym dopisać to proszę o informację. Ostatnio słyszałem, że ktoś kupił bilet z Frankfurtu przez Seul liniami Korean Air za 1050 USD, dodatkowo nie musiał płacić za przewóz roweru. Względnie niedrogo lata też Air Tahiti Nui ale niestety z Frankfurtu do Papeete, dochodzi wiec koszt dojazdu do Niemiec a potem do Nowej Zelandii, wiec końcowa cena wcale nie musie być atrakcyjna.