Transport
Najsensowniejszym rozwiązaniem jest wynajęcie w Nowej Zelandii samochodu, zwłaszcza jeśli podróżuje się w większej grupie, np. 4 osób. Szczególnie dotyczy to południowej wyspy, gdzie jest mało ludzi i co za tym idzie mało miast i dalej - mało komunikacji publicznej. Ponadto większość atrakcji turystycznych (na obu wyspach) znajduje się poza miastami i dojechanie do nich inaczej jak swoim samochodem może być kłopotliwe. Paliwo jest w Nowej Zelandii stosunkowo tanie - kosztuje około 1,20 NZS za litr czyli około 2,80 zł.-
Koszt wynajęcia dużego samochodu za dzień wynosi w większości wypożyczalni 59 NZS (około 150 zł) a małego 49 NZS. Duże to np. Toyota Camry czy Nissan Bluebird. Samochody są dość nowe i przyzwoicie wyposażone (automat, klima, CD) a cena obejmuje wszystkie ubezpieczenia. Większość wypożyczalni wymaga co najmniej siedmiodniowego okresu wypożyczenia jeśli chcemy oddać samochód w innym miejscu niż wypożyczyliśmy bez dodatkowych opłat, choć nam się udało wynegocjować to mimo, iż pożyczaliśmy na krócej. Jeśli chcemy przepłynąć przez cieśninę Cooka to zgłaszamy to w wypożyczalni i oddajemy jeden samochód przed wejściem na prom a po zejściu na drugiej wyspie otrzymujemy drugi - w ten sposób unikamy opłaty za transport samochodu z jednej wyspy na drugą. My korzystaliśmy z Omega Rental Cars bo ktoś mi ją polecił w Polsce przed wyjazdem i ponieważ byliśmy bardzo zadowoleni to polecamy ją dalej: http://www.omegarentalcars.com/
Trzeba też wziąć pod uwagę, że w Nowej Zelandii obowiązuje ruch lewostronny. Są ludzie, którzy opowiadają niesamowite historie i straszą, że to bariera niemal nie do sforsowania. Ja akurat nie miałem dużych problemów. Trzeba rzeczywiście uważać, zwłaszcza na początku, w takich sytuacjach jak skręt w prawo i włączanie się do ruchu na pustej szosie. Kłopotliwe bywa też rondo, ustalanie pierwszeństwa na skrzyżowaniu oraz jazda środkiem pasa zamiast z lewym kołem w rynsztoku ale już po kilku godzinach nabiera się pewności siebie i nie ma żadnych problemów. Osoby, które z jakichś powodów nie lubią automatycznych skrzyń biegów powinny mimo wszystko rozważyć wzięcie takiego samochodu, żeby uniknąć manipulowania biegami za pomocą lewej ręki.
Słyszałem też, że popularne jest kupowanie samochodu i następnie odsprzedawanie kolejnemu backpackersowi ale niestety nie znam szczegółów dotyczących zasad rejestracji, ubezpieczenia itp. W każdym razie ogłoszenia można znaleźć w hotelach.
Jeśli zdarza się tak, że w Nowej Zelandii jesteśmy krótko a chcielibyśmy zobaczyć południe (Queenstown i fiordy) to przyjdzie nam prawdopodobnie polecieć tam samolotem. Koszty przelotów krajowych w Nowej Zelandii są dość rozsądne. My kupiliśmy sobie bilet na trasie Auckland - Queenstown i Christchurch - Auckland (open jaw) i bilet ten kosztował 240 NZS (550 zł) + 50 NZS (120 zł) za rezerwację. Rezerwowaliśmy go z wyprzedzeniem za pośrednictwem biura podróży Green Lite Travel w Auckland (http://www.greenlitetravel.co.nz/), które nawiasem mówiąc jest prowadzone przez polskie małżeństwo. Rozważaliśmy też wykupienie całego programu przygotowanego dla nas przez tych państwa ale po prostej kalkulacji wyszło nam, że jeżdżąc samemu po hostelach, stołując się w barach i biorąc samemu samochód zapłacimy dużo (to znaczy tak z 30-40%) mniej a do tego nie będziemy uwiązani do programu i będziemy sobie w stanie go na bieżąco dostosowywać do potrzeb.